Ruch Chorzów z falstartem na początku sezonu. Co dalej?


„Niebiescy” po trzech kolejkach wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo.

11 sierpnia 2026 Ruch Chorzów z falstartem na początku sezonu. Co dalej?
Z.H

Ruch Chorzów nie tak wyobrażał sobie początek nowego sezonu. Zespół Waldemara Fornalika po trzech kolejkach wciąż pozostaje bez zwycięstwa, a zamiast odpowiedzi pojawia się coraz więcej pytań. Czy „Niebiescy” szybko zdołają odwrócić niekorzystną sytuację?


Udostępnij na Udostępnij na

Jeden punkt na dziewięć możliwych to niejedyny powód do niepokoju. Ruch Chorzów w trzech pierwszych spotkaniach zdobył zaledwie jedną bramkę, tracąc przy tym pięć. Na pierwsze trafienie w nowych rozgrywkach „Niebiescy” musieli czekać aż do trzeciego meczu z Polonią Warszawa. Po trzech kolejkach zespół Waldemara Fornalika zajmuje 16. miejsce w tabeli Betclic 1 Ligi.

Taki początek boli tym bardziej, że poprzedni sezon zakończył się w Chorzowie dużym rozczarowaniem. Ruch był bardzo blisko udziału w barażach o Ekstraklasę, ale w ostatniej kolejce przegrał 2:3 ze Zniczem Pruszków i zakończył rozgrywki na siódmym miejscu. Co więcej, przed tamtym spotkaniem nawet remis gwarantował „Niebieskim” grę o awans.

Dwa mecze i ani jednej bramki

Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się już w Niecieczy. Po bezbramkowej pierwszej połowie Ruch dwukrotnie dał się pokonać Kamilowi Zapolnikowi. Napastnik Bruk-Betu trafił w 47. i 66. minucie, a chorzowianie wrócili do domu z porażką 0:2. Inauguracja nie musiała jeszcze wywoływać alarmu, ale z pewnością nie była początkiem, na jaki liczono przy Cichej.

Szansa na szybką reakcję pojawiła się tydzień później. Ruch po raz pierwszy w sezonie zagrał przed własną publicznością, mierząc się z Miedzią Legnica. Ponad dziesięć tysięcy kibiców na Stadionie Śląskim ponownie nie zobaczyło jednak ani bramki, ani punktu zdobytego przez swoją drużynę. „Niebiescy” ponownie przegrali 0:2 i po dwóch kolejkach ich dorobek wciąż wynosił zero.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że losy tego spotkania rozstrzygnęły się dopiero w końcówce. W 72. minucie czerwoną kartkę za faul taktyczny otrzymał Abraham del Moral, a chwilę później Myrosław Mazur wykorzystał rzut karny. Wynik w 85. minucie ustalił Oliwier Szymoniak. Ruch przez długi czas pozostawał więc w grze o punkty, ale po raz kolejny zakończył mecz z niczym.

Najbardziej niepokojący po dwóch kolejkach był jednak nie sam brak punktów, lecz również zerowy dorobek bramkowy. „Niebiescy” mieli rozpocząć sezon jako drużyna zdolna do walki w górnej części tabeli, tymczasem potrzebowali trzeciego spotkania, aby w ogóle znaleźć drogę do siatki. Przy ambicjach Ruchu taka skuteczność zwyczajnie nie może wystarczać.

W Warszawie pojawiło się światełko

Wyjazdowe starcie z Polonią Warszawa przyniosło pierwszą zdobycz, ale jednocześnie pozostawiło niedosyt. W 62. minucie Szymon Szymański strzelił pierwszego gola Ruchu w tym sezonie i dał drużynie prowadzenie. „Niebiescy” nie potrafili jednak długo go utrzymać. Zaledwie siedem minut później odpowiedział İlkay Durmuş i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

Był to krok w dobrą stronę, szczególnie w porównaniu z dwiema wcześniejszymi porażkami. Sam Waldemar Fornalik po spotkaniu zwracał uwagę, że obie drużyny miały swoje lepsze fragmenty, a jego zespół pokazał charakter. Jednocześnie szkoleniowiec przyznał, że interwencja Jakuba Wrąbla w 93. minucie miała duże znaczenie dla uratowania punktu.

Remis w Warszawie trudno więc traktować jako pełne przełamanie. Ruch wreszcie strzelił gola i dopisał coś do ligowej tabeli, ale nadal czeka na pierwsze zwycięstwo. Co więcej, kiedy pojawiła się okazja do utrzymania prowadzenia i wywiezienia trzech punktów z trudnego terenu, przewaga stopniała po kilku minutach.

Nowa drużyna potrzebuje czasu

Jednym z argumentów przemawiających za zachowaniem spokoju są zmiany, jakie latem zaszły w Chorzowie. Do zespołu dołączyli między innymi Michał Chrapek, Jakub Wrąbel, Filip Wójcik, Abraham del Moral, Kacper Laskowski czy Max Pawłowski. Jednocześnie z klubem pożegnali się m.in. Piotr Ceglarz, Jakub Jendryka i Marko Kolar. Waldemar Fornalik dostał więc drużynę, która w wielu miejscach różni się od tej kończącej poprzedni sezon.

To naturalne, że po tylu zmianach potrzeba czasu na wypracowanie automatyzmów i znalezienie najlepszego ustawienia. Problem w tym, że w lidze nikt na zakończenie tego procesu nie będzie czekał. Punkty stracone w lipcu i sierpniu ważą dokładnie tyle samo co te stracone wiosną, kiedy rozstrzyga się walka o czołowe miejsca.

Po zaprzepaszczeniu szansy na baraże klub sam przyznawał, że wynik sportowy nie spełnił oczekiwań. Latem rozpoczęto przebudowę kadry, która miała pozwolić „Niebieskim” zrobić kolejny krok. Na razie trudno powiedzieć, by efekt tej przebudowy był widoczny w tabeli.

Ruch Chorzów nie może pozwolić, by falstart przerodził się w kryzys

Po trzech kolejkach nie ma jeszcze podstaw do przekreślania sezonu. Do rozegrania pozostało mnóstwo spotkań, a jedna dobra seria może szybko zmienić położenie Ruchu. W Chorzowie powinni jednak uważać, aby słowo „falstart” za kilka tygodni nie zostało zastąpione znacznie poważniejszym określeniem.

Najpilniejszym zadaniem wydaje się poprawa gry ofensywnej. Jedna zdobyta bramka w trzech spotkaniach to zdecydowanie za mało, szczególnie dla drużyny chcącej znajdować się w czołówce. Ruch musi również lepiej wykorzystywać momenty, w których ma wynik pod kontrolą. Mecz z Polonią pokazał, że samo objęcie prowadzenia nie wystarczy, jeśli chwilę później przewaga zostaje oddana rywalowi.

Pierwsza okazja do zdecydowanej odpowiedzi nadejdzie już w czwartej kolejce. 14 sierpnia Niebiescy podejmą w Chorzowie Lechię Gdańsk. Trudno jeszcze mówić o spotkaniu ostatniej szansy, ale jego znaczenie dla atmosfery wokół drużyny może być duże. Pierwsze zwycięstwo uspokoiłoby sytuację i pozwoliło spojrzeć na trzy początkowe mecze jak na wypadek przy pracy.

Kolejna strata punktów sprawi jednak, że pytań będzie tylko więcej. Ruch Chorzów ma jeszcze mnóstwo czasu, żeby odwrócić losy sezonu. Najpierw musi jednak wreszcie ruszyć.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze